czwartek, 20 lutego 2014

~Rozdział 2~Nowy znajomy~

~Violetta~

-Tak?-spytałam.
-Dostałam pracę. Będę gospodynią w domu państwa Verdas. Niestety będę musiała  z nimi zamieszkać, więc ty będziesz mieszkać z ciocią Angie.-powiedziała moja mama.
-To wspaniale. Nie będziemy musiały się z tąd wyprowadzać!-krzyknełam.
-Od jutra zaczynam pracę a dzisiaj się przeprowadzam.
-Jakoś sobie poradzimy z ciocią Angie.
-A właśnie ja, ty i Angie mamy iść na kolację do państwa Verdas.
- Okej. O której dokładnie?
-O 18.00
- Lecę się przygotować. Siedziałam przed szafą jakieś pół godziny. Wreszcie po jakimś czasie znalazłam odpowiednią sukienkę. Rozczesałam włosy i zeszłam na dół.
-Violu ślicznie wyglądasz.-powiedziała moja ciocia.
-Ty też Angie.-odpowiedziałam. Kilka minut później wyszłyśmy wszystkie trzy z domu. Szliśmy pieszo do domu państwa Verdas, ponieważ był niedaleko. Kilkanaście minut później zatrzymaliśmy się pod prześlicznym domem. Był 10 razy wiekszy niż dom Angie. Był taki śliczny. Mama zadzwoniła i otworzyła nam jakaś kobieta. Była to najprawdopodobniej pani Verdas.
- Dzień dobry.-powiedziałam kiedy kobieta otworzyła drzwi.
- Dzień dobry-odpowiedziała kobieta i zaprosiła nas do środka. W salonie obok kanapy leżał prześliczny mały piesek. Odrazu do mnie podbiegł. Ja przykucnełam i zaczełam go głaskać. Widocznie mu się to spodobało. Następnie poszłam do toalety umyć ręcę. Później poszłam do stołu i razem z rodziną Verdas zjedliśmy kolacje. Kiedy rozmawialiśmy pani Verdas otrzymała sms'a.
- Przepraszam muszę zanieść mojemy synowi kolację. Nie mógł do nas zejść bo ma złamaną nogę.-powiedziała kobieta.
- To może ja panią wyręczę, a pani sobie spokojnie porozmawia.-zaproponowałam.
- Dziękuję. Chodź za mną.-powiedziała kobieta.
- Jest pani bardzo miła-powiedziałam.
- Dziękuję. A i jeśli chcesz możesz odwiedzać tutaj swoją mamę.
-Dziękuję. Mogę panią uściskać?
-Oczywiście-powiedziała kobieta i ją przytuliłam.
Kobieta uszykowała tackę z jedzeniem i podała mi.
- Gdzie mam to zanieść?-spytałam.
- Na górę pierwsze drzwi po prawej.-powiedziała kobieta a ja uśmiechnełam się i ruszyłam w stronę pokoju chłopaka.


~Leon~


Ja już dłużej nie wytrzymam. Mam tylko złamaną nogę a nawet nie mogę z łóżka wstać. Chcę znowu chodzić do studia i jeździć w motocrossie. Jestem głodny a mojej mamy jakoś nie widać. Po chwili drzwi sie otwierają i  do mojego pokoju wchodzi prześliczna drobna dziewczyna. Czuję że muszę się nią zaopiekować. Że nie chcę aby stała się jej krzywda.
- Cccześć. -mówię kiedy dziewczyna kładzie tackę na moim stoliku.
-Hej.-odpowieda. Ma bardzo łagodny i cichy głos.
- Dziękuję-mówię po chwili.
- Proszę.-mówi szatynka i uśmiecha się do mnie. Wygląda jeszcze piękniej kiedy się uśmiecha. Dziewczyna otwiera drzwi i chcę wyjść ale przerywa jej mój głos.
- Poczekaj. Zostań ze mną. Proszę. Mam już dosyć siedzenia tutaj w samotności.-powiedziałem, a ona cofneła się, zamkneła drzwi i usiadła na fotelu.
- Jestem Leon.-przedstawiam się.
- Violetta.-odpowiada dziewczyna.
- Jeśli mogę spytać co ci się stało w nogę?-spytała Viola.
- Grałem z kolegami w kosza.-powiedziałam.
- Też lubię grać w kosza-odparła.


~Violetta~

Strasznie się stresuje rozmawiając z Leonem. Mam nadzieję, że tego po mnie nie widać. Kurczę o czym mam z nim rozmawiać. Chyba wiem.
- Ten piesek na dole twój?-pytam.
- Tak. Wabi się Gibi. Wiem głupie imię. Masz psa?-pyta sie mnie Leon.
- Nie jest głupie jest słotkie. Ja niestety nie mam psa.-powiedziałam.
- Dziękuję.-odpowiada.
- Kiedy zdejmują ci gips?
- Za 3 dni.
- Lubisz coś jeszcze poza koszem?
- Lubię śpiewać. Uczęszczam do Studia 21 tam śpiewam i tańczę. Komponuję i przerabiam piosenki.
- Zaśpiewasz mi coś?
- Jasne. Podaj mi gitarę.- mówi Leon po czym podaje mu instrument a on zaczyna śpiewać.
                                                                               
   
                                                               
      Entre dos mundos hoy
      me esta latiendo le corazon...
      Uno es seguro, adrenalina
      El otro sin kontrol...
   
   
      Es como tener dos vidas o mas...
      Uno me da el agua y el otro el aire...
                             
      Miał bardzo melodyjny, płynny
głos. Kiedy chciałam pochwalić głos Leona, ale drzwi otworzyły się i ujżałam...

   
                                ~.~
Ja was Przepraszam.  Wiem długo
 czekaliście na ten rozdział.  Teraz naprawdę z ręką na sercu obiecuje,  że rozdziały będą dwa razy w tygodniu w środy i piątki lub soboty. Narazie pisze z telefonu, ale dla was wszystko.  Jeżeli wogule ktoś czyta mojego beznadziejnego, okropnego bloga niech skomentuje. Pewnie jesteście ciekawi kto to? Na pewno nikt nie zgadnie i będzie zaskoczenie.  ;*                                


3 komentarze: